Wczoraj postanowiłam wypróbować jeden z moich
pomysłów-eksperymentów. Na ogół nie stosuję płukanek,
stawiam na minimalizm w pielęgnacji włosów.
Akurat znalazłam w kuchni korzeń imbiru i pomyślałam
" Czemu nie? ". Odkroiłam 1/3 małego korzenia, pokroiłam
w drobną kostkę i wrzuciłam do gorącej, przegotowanej wody.
Zostaławiłam do ostygnięcia, pamiętając o tym, że płukanek
używa się chłodnych. Wszystkie proporcje są " na oko ",
nie kierowałam się żadnym przepisem. Po olejowaniu,
nałożeniu maski i umyciu włosów, oblałam głowę tą miksturą.
Osuszyłam włosy ręcznikiem i zostawiłam do całkowitego
wyschnięcia. Dopiero dziś widz ę efekty działania płukanki.
Włosy zmatowiały, ale nabrały objętości. Są ładnie odbite
u nasady. Raczej nie użyję jej ponownie. Trzymajcie się ciepło
N.W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz